::lista gościów::

2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń



Tagi

Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

Szczęśliwi ateiści - pozytywny ateizm

FZP

Oszczędzanie czasu oraz nerwów

Czyli pożytkach płynących z nauki

Lub o debilizmie własnym - stosowanym

 

    Gdy byłem piękny i młody miałem przyjemność chodzić do liceum. W trakcie uczęszczania do wspomnianego liceum jacyś niezmiernie przebiegli ministrowie czy inne urzędasy stwierdziły, że biedne pacholęta można męczyć nauczaniem języka polskiego niemniej nauczaniem matematyki już nie bardzo, więc niech się uczą jeśli chcą. Biedne pacholęta (w tym ja) w znakomitej większości się były i zgodziły z tym rozumowaniem i mówiąc ordynarnie wzięły i olały matematykę. Mniej więcej w pierwszej czy tam drugiej klasie, wspomnianego wczesniej juz dwa razy, liceum.   

 

    Lata mijały a piękno dojrzewało niestety młodość jakby przemijała i oto jestem ci ja teraz piękny i już nie tak młody i mam ci ja pracę umysłową do wykonania. Gdyż, nomen omen, członkiem jakiegoś tam zespołu jestem. Praca owa polegała na wykonaniu jakichś tam analiz. W trakcie tejże pracy postanowiłem ci jak rozszerzyć swoją wiedzę na temat obliczeń wykonywanych. Jak postanowiłem tak też uczyniłem. Rozszerzywszy uznałem iż warto zmienić nieco podejście do wspomnianych analiz i zastosować nieco bardziej 'up to date', jak to mawiają barbarzyńcy sposoby obliczeń. Nagle z przysłowiowego Nienacka okazało się, że absolutnie nic się we wspomnianych, kilka razy, obliczeniach nie zgadza. Komputer mówi jedno a z moich obliczeń wychodzi coś zgoła innego. Nie było by to bardzo dziwne gdyż jak wspomniałem z matematyką pożegnałem się lat temu wiele, gdyby nie fakt, iż wzór z którego korzystałem doprawdy prosty jest niczym przysłowiowa konstrukcja przysłowiowego cepa.   

A teraz konkluzja:

Trzy dni zajęło mi przeliczanie w tą i z powrotem czterech, kurwa, współczynników by ze zdziwieniem odkryć, że ta mała dwójeczka przy H co to ją podobnie jak wszystkie, kurwa, inne pojawiające się i znikające literki zaklasyfikowałem do kategorii przypisków ma jednak inne znaczenie. A znaczenie to ni mniej ni więcej tylko: „a na końcu pomnóż mój drogi H przez się i wszystko ci się, kurwa, zgodzi” 

 

HOWGH!

 



Tagi: moje popisy
prostak 2010-02-03 12:41:41
skomentuj (9)
Jak byś sobie nie posłał

To i tak się nie wyśpisz

 

Dziś rano dostałem reklamowego sms’a który wziął był i podsumował moje jak zwykle niezmiernie głębokie przemyślenia na temat rzeczywistości. Pierwsze zdanie wspomnianego sms’a głosi : „Ludzka głupota nie zna granic”. Trudno się nie zgodzić szczególnie w kontekście przemyśleń nad własną głupotą.

W zeszłym roku Pan CiP robił był zajęcia i w trakcie zajęć okazało się, że nie wszystkie rzeczy są takie oczywiste jak się panu CiPu wydawało. W związku z czym wpadł był on na wspaniały pomysł aby w tym roku tym studentom co chcą i/lub nie ogarniają  dać dodatkową szansę na  zrozumienie wspomnianych nieoczywistych rzeczy. Jak był pomyślał tak też uczynił był ten pan CiP i poza trzema wyznaczonymi obowiązkowymi pracami do wykonania w semestrze dorzucił dwie dodatkowe - nie obowiązkowe dające szansę na zrozumienie i/lub podwyższenie oceny.

A teraz spróbujmy sobie zwizualizować  finał tejże jakże śmiesznej przypowiastki. . .

 

150 lepsze niż 90, prawda.

 

 

HOWGH!



Tagi: idioci
prostak 2010-01-21 17:55:47
skomentuj (1)
Noworocznie

W oparach absurdu i dymu z konopii

 

Miejsce: Ambona gdzieś pośrodku mazurskiej kniei

Osoby:  os1 - osoba nie spożywająca - kierowca

            os2 - osoba nie będąca kierowcą

 

  os1 - Zobacz ta ambona jest w kształcie rakiety. Jak byś przytknął dupę do szpary między deskami w podłodze i puścił bąka to moglibyśmy polecieć. Na przykład na Marsa. 

os2 - No dobrze. Wyobraźmy sobie, że polecimy na tego Marsa i potem będziemy z niego wracać, powiedz mi mój drogi jak znajdziemy samochód?

 

najlepszego!



Tagi: głębokość
prostak 2010-01-04 10:52:41
skomentuj (3)
gazowa powłoka otaczająca planetę

Zbliżają się święta więc i atmosfera na ulicach się zrobiła się taka jakby bardziej świąteczna. Ludzi w przysłowiowy chuj, przepychają się (spora część ewidentnie z Anglii lub innej Australii wróciła i nadal do prawostronnego ruchu przyzwyczaić się nie może) i z ocipieniem w oczach biegają w tą i z powrotem w poszukiwaniu bliżej nieokreślonych przedmiotów, by zawinąć je w kolorowy papier i wrzucić pod ścięte obłożone kolorowym szkłem i plastikiem drzewo iglaste.

Powyższa konstatacja doprowadziła mnie do rozmyślań głębokich. Tak wiem, sam się dziwię, i o ile część zdania o doprowadzaniu jest dla mnie zrozumiała to druga o rozmyślaniach niekoniecznie. Wracając jednak do rzeczy – w związku z wzmiankowanym rozważaniem trafiła mnie była taka ogólnoludzko – wielkomiejska refleksja.

Wydaje się, że po całych trzech sekundach rozmyślań wreszcie odkryłem jaki sekret tkwi w niezwykłej i wciąż rosnącej popularności wszelakich centrów handlowych. Mianowicie podobno ‘wszyscy uwielbiają święta i świąteczną atmosferę’. I tak gdy zabraknie jakiemuś komuś, zaliczającemu się do wspomnianych wszystkich, wspomnianej atmosfery ot np. w środku maja. By ją poczuć wystarczy w okolicach weekendu udać się do wzmiankowanej galerii i po pierwszych trzydziestu sekundach od wejścia od razu poczuje się jak gdziekolwiek w centrum miasta w święta.

W związku z tymi przemyśleniami udaję się na wewnętrzna emigrację, gdyż jak co roku ‘wcześniejsze kupowanie prezentów’ skończyło się na wpisie do kalendarza więc wszechobecną atmosferę galerii handlowej odczuję na własnych zszarganych nerwach.

 

HOWGH!



Tagi: głębokość
prostak 2009-12-18 14:27:23
skomentuj (1)
Wyobraźnia

 

  Wyobraźmy sobie fabrykę której głównym produktem jest metalowa rura. Wyobraźmy sobie, że w tej fabryce jest zatrudnionych wielu wykwalifikowanych robotników. Wykwalifikowanie robotnicy doskonale wiedzą jak produkować metalowe rury wysokiej jakości. Wyobraźmy sobie dodatkowo, że fabryka co jakiś czas bierze sobie na ‘przyuczenie praktykantów świeżo po szkole produkcji stalowych rur.  

Póki co wszystko w najlepszym porządku.

A teraz wyobraźmy sobie, że wykwalifikowani robotnicy zamiast produkować metalowe rury zajmują się innymi, niż produkcja metalowych rur sprawami. Natomiast, wspomniana w niniejszej notatce już wielokrotnie, produkcją metalowych rur w znacznej mierze zajmują się praktykanci. A żeby było zabawniej wykwalifikowani robotnicy mają tyle spraw na głowie, że nie mają czasu nawet zrobić podstawowych kursów dla praktykantów ot np. z obsługi maszyn do produkcji metalowych rur. W związku z tym z dzienniczków praktyk wspomnianych praktykantów kolejno usuwa się liczbę obowiązkowych kursów obsługi czy tez konstrukcji maszyn do produkcji metalowych rur.

 

Najzabawniejsze jest to, że potem się różni mniej lub bardziej wykwalifikowani robotnicy dziwią, że te rury jakieś niedorobione.

 

Sponsorem dzisiejszej notatki była literka "P" jak "Parabola" albo "Pumpernikiel".



Tagi: babilon
prostak 2009-12-07 12:22:59
skomentuj (0)
Pomysłowość

 

Disclaimer: Ze względu na niedawny wzrost odsetka Idiotów czytujących Szmatławca zmuszony jestem przedsięwziąć pewne środki. Rzeczone środki mają na celu ochronę idealistycznego światopoglądu CiP’a przed konfrontacją z brutalną rzeczywistością. Innymi słowy niczym prezerwatywa czy na przykład  wstrzemięźliwość (proponowana przez bardziej konserwatywne kręgi światopoglądowe) ma chronić ludzia przed syfilisem czy inną ciążą, owe środki bronić będą wizji świata w którym myślenie i praca są podstawą sukcesu przed konfrontacją z rzeczywistością w której idiota się cieszy. 

Dzisiejszy środek sponsoruje literka A jak aluzja lub albinos 

A teraz do rzeczy, przypomniała mi się taka jedna zabawna historyjka

 

Wyobraźmy sobie, że organizujemy cykliczne spotkanie towarzyskie. Na każdym tym spotkaniu Organizator puszcza kartkę papieru i prosi by wszyscy uczestnicy się wpisali. A następnie ordynarnie liczy osoby znajdujące się w pomieszczeniu. Wyobraźmy sobie że taki rytuał odbywa się kilka razy z rzędu. Powiedzmy, że za szóstym razem cała sytuacja wygląda podobnie z tą różnicą że po przeliczeniu osób i rzucie oka na kartkę dochodzi do pewnego zgrzytu rzeczywistości. Na kartce jest 26 numerków z zapisanymi ludzikami a organizator naliczył się 23 osób w sali. Ciekawe w tej sytuacji jest co myśli osoba - uczestnik cyklicznego spotkania towarzyskiego - wpisując pod rząd cztery różne nazwiska tym samym długopisem i charakterem pisma?

Moja koncepcja mówi, że niewiele.

 

HOWGH!



Tagi: idioci
prostak 2009-11-19 17:47:38
skomentuj (5)

Zoetrop współczesny
Spis zjawisk
Dom złudzeń optycznych
ABC...

Sprawdź to:
Miejsca - mistyczne
Żyd, noblista - jak maszyna do szycia
Mapa - do pewnej doliny...

Czerwono-żółto-zielone szkiełko do podglądania świata
Dziecię Boba - nieco starsze
ŻydDub
Dziecię Boba - Najmłodsze
Grzeczny - białas na Jamajce
Dubowe bujanie
BOUNCE - w rytmie ragga
Jaka muza?
Bob - po prostu Bob
3xR
Vavamuffin

Druga strona lustra
Wieści z kraju Salomona -Jakby tak, hmm... na prawo
Wieści z kraju Salomona - jakby tak w środku ale bardziej na prawo (i z załozenia w barbarzyńskim języku)
Wieści z kraju Salomona - bardziej jakby mniej na prawo
Niezaleznie
Iczkeria walczy
Ostatnio w Czeczenii
Chechenpress
Kavkaz Center